Spis treści |
Historycznie świece wykonane były z łoju lub wosku pszczelego. W późniejszym okresie z parafiny - więcej informacji możesz znaleźć w artykule o samej świecy. Na potrzeby tego poradnika zajmiemy się woskiem pszczelim.
Knot jest elementem świecy, transportującym roztopione paliwo, do samego płomienia. Tak więc, może być zrobiony praktycznie z czegokolwiek, co jest nasiąkliwe (nie koniecznie palne). W praktyce są to naturalne kawałki (nie obrobione) roślin, drewienka lub przetworzone materiały jak len, bawełna itp. W Europie, przez bardzo długi okres stosowano sztywne, zwarte knoty (szmaty, len, bawełna), które wymagają skracania w trakcie palenia. Obecnie stosuje się luźne, plecione knoty płaskie (wyjaśnienie w opisie świecy).
Na nasze potrzeby najlepszy będzie knot bawełniany, o dowolnym przekroju, luźno skręcany o grubości 1mm. Jeśli będziemy robić grubsze świece - zawsze można skręcić z niego grubsze knoty.
Sztuka dobrania knota, polega na odpowiednim dopasowaniu jego grubości, by świeca dawała maksymalnie dużo światła (moim celem jest robienie świec użytkowych - nie ozdobnych), nie ciekła i nie dymiła. Występują następujące zależności:
Sprawa jest oczywiście bardzo względna - ale te kilka informacji może ułatwić Wam planowanie:
Polecam podgrzewać wosk w kąpieli wodnej, ma to naprawdę wiele zalet i chyba tylko jedną wadę. Czyli do metalowego naczynia wlewamy wodę, w środku umieszczamy mniejsze naczynie (najlepiej by nie dotykało bezpośrednio dna) i dopiero do niego wkładamy wosk. Wspomniane zalety to:
A wspomniana wada - dużo dłużej trzeba poczekać aż wosk się rozpuści (temperatura jego przejścia z ciała stałego w płynne, to około 70°C)
Wosk pszczeli ma dużą lepkość i wyższą temperaturę topnienia (od np. parafiny) - przez to dość intensywnie oblepia narzędzia i ciężko się go po pracy z nich pozbyć. Proponowany zestaw do mycia to wrzątek, płyn do mycia naczyń i zmywak (gąbka na rączce z dozownikiem płynu, lub szczotka).
Dobrze jest na początek (przez zrobieniem pełnej świecy, lub tym bardziej ich większej ilości) przygotować mała próbkę (uwzględniająca knot, jego grubość i docelową grubość świecy) i sprawdzić czy sposób jej palenia nas zadowala. Jeśli jest za cienka - zawsze można ją nadbudować. Jeśli zbyt gruba - często daje się świecę maczaną obrać jak cebulę, z kilku warstw.
Na początek wosk należy oczyścić, nie jest to proste zadanie (jeśli chcemy zrobić to dokładnie) - wstępnie wystarczy jednak pozbyć się tylko resztek roślin, pszczół etc. - czyli ogólnie większych fragmentów. W tym celu rozpuszczamy wosk i
Możemy użyć też sitka z innego materiału (lub rzadkiego płótna) - jednak z racji dobrego przewodzenia ciepła przez metal - sitko będzie dużo mniej się zasklepiać woskiem i łatwiej będzie je umyć.
Po oczyszczeniu wosku, proponuje go po porcjować na możliwe małe fragmenty (po jego zastygnięciu, bryła wosku jest bardzo twarda i kłopotliwa w cięciu). Tak by już przy samej produkcji świec, można było go dokładać stopniowo do roztopionej masy,
Kadź to dumna nazwa, na naczynia jakie w większości przyjdzie nam używać (nie przewiduję dużo chętnych to masowej produkcji). Oczywiście im większą ilość świeczek chcemy robić na raz - tym większy pojemnik z roztopionym woskiem. Wersja minimalistyczna, to pojemnik mieszczący jedną świeczkę (np. plastikowa butelka 400ml po kefirze, soku etc) - otwór powinien być dwukrotnie większy niż średnica świeczki jaką planujemy zrobić (jeśli komuś się ręce trzęsą - to większy), a wysokość dobrana do wysokości świecy z zapasem (pamiętajmy o prawie Archimedesa). Wersja optymalna to podłużna rynienka, w której będziemy maczać kilka knotów na raz, zawieszonych na niewielkiej deszczułce.
Każdy knot (Rys.1A) (odpowiednio dłuższy, by można go było przymocować do listewki lub trzymać w dłoni) należy wymoczyć w wosku przez kilka minut. Po wyciągnięciu, knot przeciągamy przez palce (pozbywając się nadmiaru wosku) lub (jeśli knot składa się z kilku nitek) skręcamy go i trzymamy tak aż zastygnie (Rys. 1B). Staramy się by knot był prosty (to podstawa naszej świecy) i równo skręcony. Jeśli coś się nie uda - operację powtarzamy.
Mając już przygotowane knoty, rozpoczynamy nakładanie kolejnych warstw. Po pierwszych zanurzeniach możemy jeszcze dokładniej ukształtować/wyprostować świece. Tutaj już sami wypracujecie konkretną technikę, poniżej kilka uwag do procesu: - im temperatura wosku bliższa jego krzepnięciu (ale jeśli ciągle jest płynny) - tym więcej będzie osiadać na świecy i mniej zanurzeń będziecie potrzebować by osiągnąć zakładaną grubość - na dole świecy co kilka zanurzeń warto odciąć nożem powstający nadmiar (w środku nie ma knota) - jeśli maczacie świece pojedynczo, warto przygotować kilka knotów i maczać na zmianę - ale pamiętajcie o uzupełnianiu wosku (inaczej świece będą coraz bardziej stożkowe) - świeca maczana ma tendencję to formowania się w stożek, jeśli chcemy tego uniknąć - należy świece zanurzać po 2-3 razy w jednym cyklu, nie wyciągając jej dolnej części z wosku - lub ze strefy gorąca (tak by góra świecy stygła a dół nie) - na koniec po przycięciu knota, można świece ostatni raz zanurzyć "do góry nogami" - tak by pokryć wystającą część knota woskiem (Rys.1E) - nie będzie wtedy mógł zawilgotnieć